90210 - Beverly Hills Strona Główna
 Portal FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Kubos
Sob 16 Sty, 2010
Odcinek 155

Na ile oceniasz odcinek ?
1
0%
 0%  [ 0 ]
2
8%
 8%  [ 1 ]
3
0%
 0%  [ 0 ]
4
16%
 16%  [ 2 ]
5
75%
 75%  [ 9 ]
Głosowań: 12
Wszystkich Głosów: 12

Autor Wiadomość
Kelly 



Ulubiony bohater: Donald Tusk
Zasługi: 18
Dołączyła: 13 Mar 2008
Posty: 6744
Otrzymał 491 piw(a)
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: Sob 27 Cze, 2009   Odcinek 155

Kelly, Donna, Claire, Susan i Val robią wieczór panieński dla Toni z cygarami, striptizem i alkoholem...Steve, David i Brandon robią wieczór kawalerski dla Dylan'a z kartami i alkoholem; Brenda wysyła list miłosny do Dylan'a, a Jim i Cindy przysyłają swoje najlepsze życzenia; Ray straszy Donnę, że zamieni jej życie w koszmar; Dylan Michael McKey i Toni Elizabeth Marchette biorą skromny ślub z Brandon'em jako drużbą; Donna łapie bukiet; Joe i Colin przyłączają się na przyjęciu; Tony Marchette nie godzi się ze ślubem i wynajmuje morderców dla Dylan'a...oni strzelają, ale przez pomyłkę zabijają Toni zamiast Dylan'a...Brandon zawozi Dylan'a na miejsce wypadku - później Dylan opuszcza miasto ze swoim kotem Kłopot.
Ostatnio zmieniony przez dydziaa Pon 22 Lut, 2010, w całości zmieniany 1 raz  
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
SiSi 


Ulubiony bohater: Brenda, Steve
Zasługi: 6
Dołączyła: 10 Lip 2008
Posty: 1627
Otrzymał 137 piw(a)
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob 27 Cze, 2009   

Podobała mi się rozmowa Kelly i Toni - była taka ciepła, serdeczna, ale nie przesadzona, nie udawały wielkich przyjaciółek, ale Kelly wyraźnie pokazała swoje wsparcie dla Toni i to, że życzy jej szczęścia z Dylanem.

Za to rozwalił mnie tekst Steve'a, że niby jest wielkim kumplem Dylana od przedszkola... :haha: Jasne, nie raz mogliśmy obserwować, jak na siebie działają.

Cały ślub w iście outsiderskim stylu Dylana McKay'a. Szczerze, czekałam aż skończy się ta sielanka, bo teraz o wiele bardziej intersujący są dla mnie Steve i Clare. Z Dylanem i Toni trochę za szybkie tempo przybrali jak dla mnie. No i to zakończenie - jak ten ojciec jest taki mściwy, to powinien teraz zabić Dylana. A w ogóle czemu go nie zamknęli, nikt się nie domyślił i nie wywęszył, że on mógł maczać w tym ręce? Scena na cmenatarzu z tym pistoletem słaba.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
milaa0 



Ulubiony bohater: Brenda,Dylan,Brendon
Wiek: 27
Dołączyła: 14 Maj 2008
Posty: 1919
Otrzymał 190 piw(a)
Skąd: Łódź
Wysłany: Śro 09 Wrz, 2009   

Fajny ten wieczór panieński dziewczyn :lets:
A chłopaki myśleli,że one spędzają go spokojnie :hihi:
Widać,że brakuje im zabawy.
Co do ślubu to moim zdaniem tak jak SiSi to wszystko za szybko się potoczyło...
Dylan wreszcie mógłbyć szczęśliwy jednak przez głupiego ojca Toni stała się tragedia.Nawet nie sprawdzili kto siedzi za kierownicą!
A ma za swoje : Teraz wie jakie to uczucie stracić kogoś bliskiego...
Szkoda mi tylko Dylana.No właśnie jestem ciekawa dlaczego policja wogóle nie zajęła się tą sprawą.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
Brel 


Dołączyła: 26 Wrz 2008
Posty: 2185
Otrzymał 147 piw(a)
Wysłany: Wto 29 Gru, 2009   

Może to i banalne jest, ale chyba najbardziej emocjonujący odcinek w 6 seoznie, jak nie w całym serialu. Podoba mi się jego tytuł. Coś jak "Cztery wesela i pogrzeb" z tym, ze tu wesela mamy jedno. Ale i tak nie jest nudno. Główne wydarzenie i glówne postaci w odcinku to naturalnie Dylan i Toni. Podobał mi się ich ślub i wesele. Ślub - w delikatnej scenerii, w intymnej atmosferze, tak jak lubię. Wesele - we dwójkę, przy pieknej muzyce i świecach, w romantycznym tańcu, moje klimaty. Takie obrazy cieszą moje oko. Co do wieczorów panieńskich, podobało mi się, że wieczór facetów nie skupiał się na stripiterce, natomiast dziewczyny mnie zaskoczyły :) Chociaż striptizer słaby ;) Idąc dalej, motyw z zabójstwem kogoś kto oglada pierwszy raz może zaskoczyć, chociaż jest to do przewidzenia. Scena kotem, sukienką i płaczem Dylana dla mnie - najbardziej wzruszająca w całym serialu, na przełomie caych 10 sezonów. Muzyka tu nie pozostaje bez znaczenia. Odejście Dylana skromne, ale istotne dla tego serialu. Był jego zdecydowanie główną postacią. Mimo iż nie przepadałam za nim, szkoda sie rozstawać, chociaz wiem że wróci. Odcinek mnie wzruszył i poruszył...chociaż może to i banalne jest.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
kelli



Ulubiony bohater: Kelly&Brandon
Zasługi: 54
order

Dołączył: 05 Lip 2008
Posty: 599
Otrzymał 129 piw(a)
Wysłany: Wto 29 Gru, 2009   

Zgadza się - scena jak Dylan rozpacza po śmierci Toni jest bardzo wzruszającym momentem, jednym z najbardziej smutnych ( o ile nie najsmutniejszym i wzruszającym). Toni, choć obecna tylko przez kilka odcinków, zdobyła moją ogromną sympatię. Tak delikatnej, eterycznej bohaterki w tym serialu jeszcze nie było. Fantastyczna dziewczyna i jak na ironię trafiła na największego Pana Egoistę i Outsaidera w serialu, czyli Dylana :> I to właśnie dodawało kolorytu tej parze. Przypuszczam, że gdyby taka Toni związała się z Mr Perfect-Brandonem to nie byłoby już tak ciekawie.
Smutne, że ten związek zakończył się w ten sposób. Ich ślub piękny, cichy, skromny. Odejście Dylana też takie samo. Bez fajerwerków i żegnania go przez wszystkich. Z jednej strony szkoda, a z drugiej ma to jakiś swój urok. Pokazali na koniec i podsumowali więź jaka łaczyła Dylana z Brandonem. I słusznie, z nikim chyba Dylan nigdy nie był tak blisko, na nikogo się tak nie otworzył jak na rodzeństwo Walshów. Skoro Brendy nie ma, lukę tę wypełnia Brandon. Ale też i po raz kolejny potwierdza się moja teza, którą z uporem maniaka powtarzam :sugoi: , że nigdy bliskiej więzi nie było między Dylanem a Kelly. Potwierdził to ślub Dylana, na którym Kelly nawet nie było oraz jego wyjazd...
Dylan został tą 6 serią zrehabilitowany w moich oczach po fatalnym dla niego 5 sezonie. Takiego Dylana jak w 6 serii będzie mi brakowało, takiego nawet lubię. I szkoda, że w sezonach 9-10 nie wzbudził we mnie na nowo takiej sympatii.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Brel 


Dołączyła: 26 Wrz 2008
Posty: 2185
Otrzymał 147 piw(a)
Wysłany: Wto 29 Gru, 2009   

kelli napisał/a:
Tak delikatnej, eterycznej bohaterki w tym serialu jeszcze nie było. Fantastyczna dziewczyna i jak na ironię trafiła na największego Pana Egoistę i Outsaidera w serialu, czyli Dylana I to właśnie dodawało kolorytu tej parze.


Coś w tym jest. Może i dlatego tak szybko zapadła decyzja o zareczynach, a co za tym następuje, o ślubie. Może i dlatego zdobyli sympatie i tylu fanów.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
prezes170 



Ulubiony bohater: Kelly, Brandon, Ryan
Zasługi: 191
order2

Wiek: 31
Dołączył: 28 Lis 2008
Posty: 680
Otrzymał 69 piw(a)
Wysłany: Sob 16 Sty, 2010   

Podziękowania dla Oci i dydzi za napisy ;)
Gdy wszystko się układa zawsze coś musi się spier**lić : No ale od początku.
Spodziewałem się po Kelly jakichś docinek i aluzji w stronę Toni a tu taka niespodzianka :)
Siostrzane rady itp. Jeżeli cokolwiek czuła do Dylana to pewnie już to wygasło. Zresztą Toni nie było jak nie lubić. Nikomu nie wadziła, wszyscy o niej ciepło się zawsze wypowiadali, nie miałą czasu niestety pokazać pazurków jeśli takowe miała wogóle.
Ray i wszystko jasne. Znów prośby, potem groźby i szantaż. Coś się kroi.
Bruno-po raz kolejny pokazał że jest sojusznikiem młodej pary chodź jego wpływ na "starego" był niestety znikomy.
Wieczór kawalerski wypada blado w przeciwieństwie do panieńskiego. Blado i drętwo co mnie dziwi skoro Steve to organizował. Wątek przyjaźni Dylan i Brandona poruszony na wieczorze jak i później pokazuje iż dla pana młodego z paczki znajomych zawsze tym naj będzie Brandon :) Scena końcowa odcinka dobitnie to pokazuje.
Dylan po mistrzowsku podsumował relację między nim a niedoszłym/byłym teściem: "Jesteśmy kwita. Dość tych morderstw" :clap:
Przygnębiający moment w domu Dylana z kotem i suknią Toni daje do myślenia :eh:
Jak samo jak stwierdzenie Brandona iż wszyscy najbliżsi jego sercu go opuszczają.
Będzie mi brakować Toni- dała trochę powiewu i radości do tej skostniałej paczki.
In minus: brak wątku policji w kwestii morderstwa oraz niezrozumiałe niewzruszenie Dylana na telegram oraz list od Brendy- chodź to niby w jego stylu.
9/10
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
dydziaa 



Ulubiony bohater: Brenda & Dylan
Zasługi: 24
Dołączyła: 05 Cze 2008
Posty: 2204
Otrzymał 406 piw(a)
Skąd: POLSKA
Wysłany: Czw 21 Sty, 2010   

Najbardziej wzruszający odcinek:
-najpierw scena,gdy Dylan i Toni składają sobie przysięgę... :heart:
-później natomiast zdruzgotany Dylan, ktory trzyma w rękach ciało zmarłej tragicznie żony. :cry:
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
monikamalutka 



Zasługi: 14
Wiek: 34
Dołączyła: 15 Lip 2008
Posty: 479
Otrzymał 65 piw(a)
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: Śro 21 Kwi, 2010   

Świetnie pokazane wieczory: panieński i kawalerski, przy ostrej zabawie dziewczyn wieczór kawalerski wypadł blado.
Ślub choć w ładnej oprawie odbył się zdecydowanie za szybko. Toni i Dylana w głównej mierze połączyła niechęć do jej ojca. Oni tak naprawdę nie mieli czasu, żeby się porządnie poznać a od razu wyskoczyli ze ślubem.

SiSi napisał/a:
A w ogóle czemu go nie zamknęli, nikt się nie domyślił i nie wywęszył, że on mógł maczać w tym ręce?

prezes170 napisał/a:
In minus: brak wątku policji w kwestii morderstwa


Zgadzam się w zupełności. Brak zaangażowania policji w sprawę zabójstwa wydaje się być co najmniej dziwny. Policja morderstwami chyba zajmuję się z urzędu i nie potrzeba do tego specjalnego zgłoszenia? Kiepsko to wyszło w porównaniu z tymi wszystkimi wcześniejszymi moralizatorskimi scenami w serialu (głównie chodzi mi o Brandona).
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
3bit intenssimo



Ulubiony bohater: Brandon, Navid
Zasługi: 156
order2

Dołączył: 06 Sty 2011
Posty: 2189
Otrzymał 128 piw(a)
Wysłany: Pią 23 Kwi, 2010   

Genialny wieczór panieński! I ten głos Donny... Taki przepity (?). Ray jak zwykle męczy.
Współczuję panom, bo impreze mieli słabą, ale w sumie Dylan się już dosyc w życiu wyszalał.

Kiedyś czytałam, że jednym z najpiękniejszych momentów w serialu, jest Dylan płaczący nad ciałem Toni. I rzeczyiwście tak było. Scena przykra, ale piękna.
Poza tym, podobał mi się jeszcze Brandon opuszczający Peach Pit . Robił to z takim... zaangażowaniem. Wiadomo - hiperoblizuję, ale w końcu chodzi o mojego Brandona, więc mogę :P !

Na miejscu ojca Toni bym się chyba rozstrzelała, a nie przychodziła na ten pogrzeb. Wstyd.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
ola1234


Dołączył: 06 Paź 2010
Posty: 12
Otrzymał 1 piw(a)
Wysłany: Nie 30 Sty, 2011   

Spłakałam się jak nie wiem co.Odcinek piękny.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Kelly 



Ulubiony bohater: Donald Tusk
Zasługi: 18
Dołączyła: 13 Mar 2008
Posty: 6744
Otrzymał 491 piw(a)
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: Sob 24 Wrz, 2011   

Mnie jedno dziwi czemu Dylan kazał jej jechać do tatyskoro on sam sie umówił?troche to dla mnie mega nie logiczne .
Odcinek piękny ale tragiczny ,Toni była taka młoda i pełna życia ,przedewszystkim radosna z każdej chwili z Dylanem który dał jej pełno szczęscia ...szkoda że to się tak potoczyło.
Plus dla Brandona za to że tak fantastycznie wspierał w każdej chwili Dylana .
Zaskoczyły mnie pozdrowienia od Cindy i Jima i od Brendy bardzo miły akcent.

Musze sie wkoncu zabrać za streszczanie odcinków które nie streszczałam,zachęcam pozostałych też :>
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Polecacz

Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj jako news
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Theme 90210 created by bh90210-forum.pl

statystyka 90210 i Beverly Hills 90210 - Portal i Forum
camere a cracovia Arab News Erasmus Poland http://www.constructionweekonline.com/article-41009-we-did-nothing-wrong-says-mmgs-adel-al-mojil/