Dołączył: 12 Mar 2008 Posty: 2577 Otrzymał 366 piw(a)
Wysłany: 2010-03-15, 10:30 Odcinek 40 (2x16)
Naomi szybko zapoznaje się z nowym doradcą gazetki Blaze, Panem Cannonem, reszta ostrzega ją przed tym. Po nieudanej próbie przekonania Navida do swoich racji, Naomi decyduje się na małe kłamstewko. Adrianna jest teraz wokalistką Glorious Steinems i zwierza się Silver oraz Naomi o jej nowo-odkrytym uczuciu do Gii i ich pierwszej randce. Teddy postanawia sprawdzić Silver starając się wywołać u niej zazdrość. Dixon i jego biologiczna matka, Dana, nadal odbudowują między sobą więzi. Liam spotyka swojego ojczyma z inną kobietą i postanawia rozliczyć się z nim za pomocą pięści. Debbie i jej instruktor jogi, Kai, po jodze spotykają się na herbatę i rozmawiają, jednak przekracza on granicę.
Dołączyła: 28 Lut 2009 Posty: 71 Otrzymał 1 piw(a)
Wysłany: 2010-03-31, 22:39
Odcinek w moim mniemaniu duuużo lepszy od poprzedniego. Miał w sobie 'to coś', co zawsze podobało mi się w 90210
Teddy & Silver Początkowo byłam okropnie zirytowana tym, że Silver lata za tym palantem, który najpierw zabiegał o jej względy, tylko po to, żeby teraz mieć ją w czterech literach. W końcu został wprowadzony wątek ojca Teddy'ego, który w pewnym sensie wyjaśnił całą tę sytuację. Chociaż T & S zaczęli mnie w tym odcinku irytować, to ostatnia scena z ich udziałem była całkiem ładna I to zapewnienie Teddy'ego, że nigdy by sobie nie wybaczył, gdyby zdradził Silver mnie do niego przekonało.
Dixon & Dana Cieszę się, że to już koniec epizodów z mamusią Dixona, która niesamowicie działała mi na nerwy.
Adrianna & Gia Chociaż do tej pory ich związek do mnie nie przemawiał, to w tym odcinku się to zmieniło. Może być całkiem fajnie (...aczkolwiek i tak myślę, że pod koniec sezonu Ade i Navid będą mieli wielki come back)
Naomi & Liam Najpierw o samej Naomi, która w tym odcinku była po prostu boska. Dziewczyna przeszła samą siebie, wymachując kijem do bilarda i starając się podjudzić do walki ekipę szkolnej gazetki. Była to z pewnością scena odcinka
Teraz co do ich związku... Prezentuje się lepiej, aniżeli w poprzednich odcinkach, bo widać, że jest między nimi coś więcej niż zwykłe pożądanie. Scena, w której Naomi i Liam całowali się na leżaku przypomniała mi stare dobre BH, w którym mogliśmy oglądać taki sam obrazek, tyle, że z Brendą i Dylanem ;]
Annie & Liam Niewinna przejażdżka od razu pobudziła Annie do działania. Coś się kroi. Ewidentnie.
Jasper Cudowny. Sceny z nim mają w sobie masę napięcia. Idealna końcówka.
Scena odcinka: Naomi na zebraniu szkolnej gazetki.
Bohater odcinka: Jasper
Anty-bohater odcinka: Dana
ojj, coraz gorzej, ewidentny spadek formy po dłuższej przerwie.
zawirowania między Silver i Teddiem, synem Spence'a, ogierem na 150 omijałam szerokim łukiem. są pretensjonalni i sztuczni. ahh, gdzie się podziała stara, dobra Silver, która oglądała filmy Hitchcocka i nie nosiła obcasów? chcę do niej, do niej i do starego, dobrego Dixa,
który ze swoją matką tworzy mizerny team. albo to kwestia aktorki, albo postaci, ale Dana jest sztywna, nieplastyczna i nieprzystępna.
Ade i Gia się wyrabiają, milutko się je ogląda.
Annie i szalony Jasper mnie nużą, ale Wilsonówna w połączeniu z Liamem (dopóki nic romantycznego się nie kroi) zaczyna wydawać mi się fajna.
Naomi jest niesamowita, scena z kijem bilardowym mnie rozwaliła. ale to, że z małego kłamstewka, a raczej hiperbolizacji jakiejś tam insynuacji wyjdzie taka drama, to zupełnie niefajnie.
scena na leżaku z Liamem za to seksowna i widzę że Latner wyrobił sobie klatę : p
i wątek z ojczymem niepotrzebny.
Debbie i Pana Jogi nie chce mi się nawet komentować.
oprócz scen z Naomi i paroma ułamkami Ade, odcinek nie wart nawet oglądania.
Dołączył: 12 Mar 2008 Posty: 2577 Otrzymał 366 piw(a)
Wysłany: 2010-04-03, 11:53
Komentarz: "Clark Raving Mad" to przykład odcinka o niczym. Twórcom jednak nie powiodło się tak dobrze, jak niektórym i nie stworzyli "czegoś z niczego". Mam wrażenie, że starali się ratować odcinek dodając kilka efekciarskich scen i ubierając bohaterów w skąpe ciuszki. Jednak świecący dekolt Naomi, nogi Silver i Annie, klata Liama czy napinający mięśnie Teddy mnie nie przekonał.
Trudno określić, co było najważniejszym wątkiem odcinka. Chyba Naomi i rzekoma seksualna propozycja. Cała scena, o którą się rozchodzi zalatuje mi straszną sztucznością, ktoś chyba naprawdę miał kiepski dzień, kiedy wymyślał te dialogi. Naomi mówi coś tylko lekko dwuznacznie brzmiącego, a Cannon od razu wylatuje z tekstem, że ta proponuje mu seks, po czym wyrzuca ją z Blaze. Gdyby rzeczywiście miał taki skrajny stosunek do tych spraw, to albo w ogóle nie przyszłoby mu to przez myśl, albo nie powiedziałby tego na głos, a próbował szybko zakończyć rozmowę.
Zresztą nie było to mniej nierealistyczne, niż ta cała przemowa Naomi przy redakcji Blaze (do którego nagle należy chyba połowa West Bev).
Kolejna sprawa - ojczym Liama. Spraw rodzinnych w "90210" jest jak na lekarstwo i chyba dobrze, bo póki co opierają się one tylko na zdradzie. Śmiać mi się chciało, kiedy Liam i Annie jechali przez Beverly Hills i nagle, jak gdyby nigdy nic, Annie mówi "Patrz na nich", oczywiście musiało to być coś niesamowitego i było - "to mój ojczym", odpowiada Liam. Jak się skończyło, wiemy. (Zresztą podobnie było z spotkaniem Debbie i Kai'a przez Danę. W Beverly Hills jest jedna ulica?)
Ratują go tylko wspólne sceny z Naomi.
Zaś patrząc na wątek Gii i Adrianny naprawdę nie wiem już czy się śmiać czy płakać. Scena, kiedy oglądały jakieś romansidło była tak żałosna, że zastanawiałem się czy na pewno nie jest to kolejny amatorski film wyśmiewający ludzi oglądających seriale wenezuelskie. Wspomnieć też warto o wyznaniu przez Adriannę przyjaciółkom swoich uczuć do Gii. Myślałem, że będzie to wielkie wydarzenie z niezręcznymi chwilami ciszy. A jak było? Mam wrażenie, że Silver i Naomi nie zrozumiały co ona do nich mówi, wyglądało to raczej jak przyznanie się do przeczytania książki, nie homoseksualnego związku.
Dodajmy do tego jeszcze grę Rumer Willis i ja mówię zdecydowane "do widzenia" im obu.
Reszta była jeszcze bardziej przeciętna niż zwykle, zaprzepaszczono nawet scenę z próbą samobójczą Jaspera (a tak czekałem, aż kamera zjedzie w dół i zobaczymy widok z punktu jego widzenia i napis "Hollywood" pod stopami).
Mam nadzieję, że był to tylko wypadek przy pracy, końcowy etap hamowania po napiętych wydarzeniach i teraz będzie już tylko lepiej. Obawiam się jednak, że na coś dobrego możemy liczyć dopiero w finale.
Kluczowe wątki/ciekawostki:
- Naomi wplątuje się w sprawę gwałtu, którego nie było.
- Liam wyprowadza się z domu po kłótni z ojczymem.
- Jasper przymierza się do samobójstwa.
- Adrianna przyznaje się przyjaciółkom o jej i Gii.
- Tara mówi Teddy'iemu, że ma bilety na najnowszy film Tarantino. W rzeczywistości Quentin Tarantino nie ma filmu, który mógły wywołać podobne reakcje, bowiem ostatni, "Bękarty wojny", wyszedł w USA prawie rok temu.
Scena odcinka: Scena otwierająca z całującą się Naomi i Liamem. Szkoda, że została tak szybko ucięta.
Bohater odcinka: Liam.
Antybohater odcinka: Teddy.
Dialog odcinka:
Naomi: Cześć, Naomi Clark. Cześć. Co się stanie jeśli będę jak powiedziałeś "szukać głębiej, znajdować dziennikarską prawdę", bla, bla, bla, a później Navid wszystko przeredaguje?
Navid: A... to... to, przez niepodanie źródła.
Naomi: A jeśli będę w stanie potwierdzić źródło?
Navid: Znajomy znajomego chłopaka, z którym się umawiałaś? Nie, to nie jest wiarygodne źródło.
Dołączył: 05 Sty 2011 Posty: 2030 Otrzymał 110 piw(a)
Wysłany: 2010-04-04, 10:17
Dla mnie ten odcinek był tak komicznie słaby, że ...hahahaha ... Nawet nie potrafię się jakoś szerzej wypowiedzieć. W ogóle gdzieś na 23 minucie zrobiłam sobie przerwę po czym w ogóle zapomniałam wznowić
_________________
Happiness can be found, even in the darkest of times, if one only remembers to turn on the light.
Dołączyła: 20 Lut 2009 Posty: 1136 Otrzymał 141 piw(a) Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-04-04, 13:45
Ja na tym odcinku... zasnęłam. Więc chyba dalszy komentarz jest zbędny;)
_________________
In the darkest moments, when our lives flash before us ... We will find something ...
Something that keeps us going ... Something that pushes us ...
When all seems lost we'll find the truth.
We'll know who we become ...
Ulubiony bohater: Ethan ;* i Silver Zasługi: 36
Wiek: 17 Dołączyła: 24 Paź 2009 Posty: 759 Otrzymał 29 piw(a)
Wysłany: 2010-04-04, 19:36
Naomi & Cannon Ta kłótnia, którą "na wejście" rozpoczęła Naomi była niepotrzebna - to pewne, ale żeby od razu ją wywalać? Bez sensu... A kiedy powiedziała mu, że może zrobić dla niego wszystko, tylko żeby jej nie wyrzucał, temu od razu przyszedł na myśl seks, a ona niekoniecznie miała akurat to na myśli ;| Ale teraz będzie zamieszanie... bo niepotrzebnie nakłamała dla przyjaciółek - będzie zmuszona oskarżyć go o molestowanie.
Ade & Gia I zaczął się wątek miłosny z ich udziałem. Kurcze no, fajnymi były przyjaciółkami, lubiłam je ale nie w związku. Ale ten stan już nie wróci. W końcu i tak nie będą razem - przyjaciółkami też już nie będą..
Teddy & Silver Bożee ten wątek jest nudny. Jak ich widzę razem mam ochotę wymiotować. Ci co uważają, że Silver się zmieniła zaczynając II sezon - mają rację. Gdyby była taką osobą jak wcześniej, nie bawiłaby się w takie gierki z facetem ;|
Dixon & Dana Ee tu nie mam nic do powiedzenia.
Liam & Naomi Dobrze zrobił wyprowadzając się z domu. A z Naomi są słodcy
Tak jak wcześniej gdzieś pisałam - jestem pewna, że pomorze Annie uwolnić się od Jaspera! To jest pewne! Skąd ja to wiedziałam? Debbie & Kai Po co ma mówić Harry'emu o tym pocałunku? Przecież to był TYLKO pocałunek, który dla niej i tak nic nie znaczył, a może popsuć przez to tylko więź między nimi...
Cytat:
Śmiać mi się chciało, kiedy Liam i Annie jechali przez Beverly Hills i nagle, jak gdyby nigdy nic, Annie mówi "Patrz na nich", oczywiście musiało to być coś niesamowitego i było - "to mój ojczym", odpowiada Liam. Jak się skończyło, wiemy. (Zresztą podobnie było z spotkaniem Debbie i Kai'a przez Danę. W Beverly Hills jest jedna ulica?)
Dokładnie! Szkoda słów...
_________________ "(...)Mimo to sięgnął jednocześnie do tylnej kieszeni dżinsów i wyciągnął z niej zawiązany rzemieniem, luźno pleciony woreczek z wielobarwnego materiału. Położył mi go na dłoni.
- Jest śliczny - powiedziałam - Dziękuję.
Westchnął.
- Bella, prezent jest w środku..."
/S. Meyer/
Wiek: 17 Dołączyła: 25 Paź 2009 Posty: 4 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-04-05, 14:14
Odcinek średnio ciekawy.
Cały czas zastanawiam się nad tym jak Naomi może mieszkać sama z Liamem (co się stało w ogóle z jej ojcem ?).
Podobają mi się sceny razem z nimi, szczególnie na początku odcinka i na leżaku.
Za najlepszą scenę uważam tą , gdzie Naomi jest na zebraniu Blaze i zachęca do odwrócenia się od Cannona.
Kłótnia jej i Cannona - w końcu stara Naomi i jej pyskowanie.
Annie i Liam - to mnie niepokoi. Zobaczymy jak to się potoczy dalej.
Przychylam się do opinii większości userów- nudnawy odcinek o niczym.
Dixon & Dana- postawcie się w sytuacji tej dwójki. Sztuczność może wynika z nieśmiałości?? Może z tego że oni się po prostu nie znają i na nowo chcą się dowiedzieć o sobie jak najwięcej?? Ja w każdym razie tak to odbieram. Wątek hazardowy po cichu powrócił. Może będzie z tego jakaś mała aferka.
Wątek ojczyma Liama, Debbie oraz wątek homosiów był tak potrzebny jak kwiatek do kożucha. Pewnie niedługo z ust Adrianny usłysze niedługo że ona musi na nowo odkrywac swa seksualność lub tym podobne brednie. "Parzyła" się z Navidem i wcześniej z jakimś ćpunem- wtedy było OK. A teraz co?? Cytując "Skinsów": odkryła moc ci*ki?? "Powącha" faceta to Jej przejdzie.
Naomi- piękne propagandowe przemówienie w redakcji a la I Sekretarz KC PZPR Ale po jaką cholerę brnęła dalej w kłamstwie o propozycji łóżkowej?? W każdej chwili moglą się z tego wytłumaczyć. Skoro już coraz więcej osób o tym wie chyba już na to za późno.
Anie i Jasper- w szkole standardowy dialog z płaszczeniem się "prześladowcy". Skoro Jasper chce popełnić samobójstwo to może coś więcej niż tylko obsesja na Jej punkcie. Zresztą mówi się że na katar i miłość nie ma lekarstwa. Oraz to ze każdy zakochany ma w sobie coś z samobójcy
_________________ http://www.youtube.com/watch?v=IDbtKOA-TAo ------> zapowiedź trzeciego już dokumentu z głośnej serii Zeitgeist o tym kto tak naprawdę rządzi tym światem
Dołączyła: 25 Paź 2008 Posty: 5941 Otrzymał 340 piw(a)
Wysłany: 2010-04-08, 19:39
Większość z was jest stanowczo na nie, jednak mi odcinek się podobał. Nieźle się uśmiałam w szczególności, gdy patrzyłam na Naomi. Przemowa do grupy Blaze była bezbłędna. Coraz bardziej podoba mi się wątek Silver i Teddy'ego oraz Gii i Adrianny. Ten pomysł z zespołem też jest ekstra - Fajne mają te piosenki Lila i Navid też na plus.
Męczy mnie jedynie Jasper, rodzina Liama no i ten cały Kai i Debbie. Dlatego dam 'średni'. Bez nich byłoby o wiele lepiej
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum